Zaczynamy mieć długi…

Nie jest przesadą twierdzenie, że w Polsce miliony ludzi ma długi. To, że żyjemy na kredyt, to cecha dzisiejszego świata. Przeważająca liczba reklam to reklamy banków, oferujących pożyczki czy nawet wypożyczki(!), by mieć lepsze życie, żeby z niego pełną piersią korzystać. Za darmo, no prawie za darmo, przecież te „kilka” procent odsetek od udzielonego kredytu to przecież niewiele w porównaniu do tego, jak ten kredyt może nam ułatwić życie. Niestety dla wielu to wiele, często zbyt wiele. Nie tylko przecenili swoje możliwości finansowe dotyczące spłaty kredytu, ale nawet nie zastanawiali się zbyt długo przy zaciąganiu kredytu. No i zaczynają się kłopoty. Dla wielu osób poważne kłopoty. Nieraz tak poważne, że decydują się na krok ostateczny ze swoim własnym życiem…Za każdym razem, kiedy widzę reklamę telewizyjną i uśmiechniętych ludzi – kredytobiorców i idiotów – aktorów grających rolę pełnych troski i świadomych swojej wielkiej pomocy świadczonej dla innych ludzi, chciałbym zawsze, żeby pokazywano dalszą część tej pięknej historii, jak komornik zabiera tym szczęśliwcom wszystko co mają, jak mieszkają w przytułku dla bezdomnych, nawet jak temu uśmiechniętemu dziecku zabiera się zabawki.. Ludzie nie są świadomi nie tylko odpowiedzialności za zaciągnięte zobowiązania finansowe, ale grozy sytuacji na wypadek braku możliwości ich spłaty.

Podobne sytuacje mają miejsce w świecie przedsiębiorców. Wielu z nas, prowadzących własne firmy często wie, co oznacza brak zapłaty od kontrahenta, co oznacza otwarcie supermarketu w pobliżu naszego sklepu lub brak nowych zleceń, bo konkurencja oferuje niższe ceny, bo gra nieuczciwie. Kłopoty finansowe to chleb powszedni każdego prowadzącego działalność gospodarczą, zwłaszcza w Polsce, w kraju rozwijającym się, gdzie nadal panuje kapitalizm w tym najgorszym wydaniu, gdzie wilcze prawa są najwyższym prawem. Wiele osób poznało je na własnej skórze. Wielu do dzisiaj żyje „w ukryciu”, będąc ściganym za długi prowadzonej dawno temu działalności gospodarczej, a dzisiaj pozbawionym szansy na jakąkolwiek pomoc. Całe szczęście, że istnieje możliwość bezproblemowego wyjazdu z kraju i szukania szczęścia za granicą. Wielu, bardzo wielu wybrało taką opcję i dzisiaj nie żałują takiego kroku. Prawdą jest jednak i to, że wprowadzone w ostatnim czasie nowe regulacje prawne, dotyczące kłopotów finansowych osób prowadzących działalność gospodarczą i jej nieprowadzących, tj. tzw. konsumentów, są bardziej nowoczesne i po raz pierwszy pozwalają mieć nadzieję na rzeczywistą pomoc w wyjściu z długów i powrotu do normalnego życia.

Przedstawione w dalszej części zagadnienia i ich krótkie omówienie jest efektem wieloletniej współpracy i obserwacji osób zadłużonych, którzy w warunkach wczesnego kapitalizmu zmagać się muszą z problemami, które stanowią niestety nieodłączną część naszego życia, i kiedy w każdej chwili i każdą podjętą decyzją ryzykujemy, że była ona nietrafiona. W konsekwencji wielu z nas cierpi wiele lat, borykając się z problemami finansowymi, wierzycielami, windykatorami, urzędami, sądami itp. Wydaje się z perspektywy lat, że jedynie ci nie mają problemów, którzy nic nie robią. Niestety jest to w prawdziwym życiu niemożliwe. Każdy z nas, konsument czy przedsiębiorca, podejmuje każdego dnia ryzyko. Życie jest piękne, kiedy wszystko się udaje, staje się jednak nie do zniesienia, kiedy idzie źle. Wielu z nas uniknęłoby kłopotów, zastanawiając się bardziej przed podejmowaniem różnych decyzji. Uważam, że byłoby wskazane wprowadzenie obowiązkowych informacji o ryzyku zaciągnięcia zobowiązań finansowych przez kredytobiorcę i potwierdzenia ich przyjęcia i zrozumienia. Jednak nikt nie jest zainteresowany w „szkoleniu” kredytobiorców. Jak nie oddadzą pieniędzy to można bezkarnie straszyć, grozić, nachodzić, a jak nie oddadzą to windykować, czasami w sposób brutalny, nieznany w bardziej cywilizowanych krajach. Zakładając firmę w wielu krajach zachodnich trzeba opłacić prawnika i doradcę podatkowego, często mimo braku korzystania z ich doradztwa. W ten sposób stara się uświadomić przyszłego przedsiębiorcę o możliwych zagrożeniach i sposobach zabezpieczenia się. Dla wielu jest to sygnał ostrzegawczy przed zbyt pochopnym traktowaniem podjętych zobowiązań i  koniecznością posiadania w miarę możliwości marginesu bezpieczeństwa na wszelki wypadek. Jakże często słyszę, że wszystko szło dobrze, aż tu nagle jakaś mała awaria, która zachwiała całą firmą i w rezultacie ją pogrążyła. Powodem takich sytuacji są często zbyt niskie marże, tzn. oferowane ceny naszych usług muszą być na tyle niskie, żeby były konkurencyjne. A to oznacza w wielu wypadkach, że pracujemy jedynie na koszty i nie mamy jakichkolwiek zapasów na sytuację kryzysową. Konkurencja gigantów zagranicznych, które zwalniane są z podatków na wiele lat i które często swoje siedziby mają w tak zwanych specjalnych strefach ekonomicznych, będących w rzeczywistości typowymi rajami podatkowymi, jest bezlitosna. Stworzone warunki przyciągają obcy kapitał, stają się niestety dla wielu mniejszych przedsiębiorców rynkowym wrogiem nie do pokonania, a to w wielu wypadkach oznacza śmierć gospodarczą i kłopoty dla całej rodziny.

Potwierdzeniem istnienia takich sytuacji są obcokrajowcy, którzy przyjeżdżają do Polski, otwierają swoje firmy, prowadzą działalność z sukcesem, mają zlecenia, jest popyt na ich towary i usługi i nagle po roku działalności stwierdzają, że mimo dużego obrotu ich działalność nie przynosi dochodu a jedynie straty! Ta paradoksalna sytuacja jest spowodowana właśnie koniecznością oferowania cen tak niskich, że z ledwością pokrywają koszty działalności, a często nawet nie! Dobitnie świadczy to o warunkach rynkowych, z którymi na co dzień zmagać się muszą rodzimi przedsiębiorcy.


Na podstawie wieloletniej praktyki gospodarczej stwierdzam, że odsetek przestępców gospodarczych, tj. osób, które z zamiarem realizują plan oszukania innych, jest bardzo niewielki. Zdecydowana większość polskich przedsiębiorców to osoby uczciwe, które w niezwykle trudnych warunkach starają się utrzymać siebie, swoje firmy i rodziny na powierzchni. Na pomoc innych w sytuacji kryzysowej nie mogą liczyć. Bo to rynek wierzyciela, nigdy dłużnika, z dłużnikiem się nie negocjuje, a już na pewno nie współpracuje. Jego się zastrasza,  jemu się grozi, a w końcu zabiera wszystko i zostawia w beznadziejnej sytuacji. Nie jest to reguła, ale w znamienitej większości przypadków rzeczywistość.  Jeżeli porównamy analogiczne sytuacje mające miejsce w krajach Europy Zachodniej widać wyraźnie, że i tam życie bankruta do łatwych nie należy. Jednak dłużnik dostaje nową szansę, państwo pomaga, a co najważniejsze, nie jest wykluczony z kręgu partnerów gospodarczych na zawsze. Tamtejsi przedsiębiorcy mają świadomość, że np. prowadząc hurtownię materiałów budowlanych współpracując dalej z dłużnikiem, który czasowo nie płaci za towar, bo wiedzą, że współpracując dalej można częściowo odzyskać pieniądze z uzyskiwanej marży. Obserwując współpracę zagranicznych kontrahentów z polskimi partnerami, którzy nie płacą za towar, widać wyraźnie, że tzw. „cierpliwość” zagranicznych przedsiębiorców jest  znacznie większa niż polskich, bo większa mają wiarę w uczciwość samych dłużników i systemu nadzoru w ich krajach. Trudno uwierzyć, ale pojawienie się odsetek karnych w księgowości firmy, które wynikają z niezapłaconych we właściwym czasie faktur, jest zwykle przyczyną poważnego tłumaczenia się zarządu firmy z niezapłacenia na czas i powstania niepotrzebnych kosztów. Przykładem takiego zachowania w polskim systemie płatności była sytuacja w przejmowanym przez francuską firmę Pernod Ricard, kiedy okazało się, że należne odsetki za niezapłacony towar, wyroby alkoholowe, przez ostatnie dwa lata wyniosły blisko 13 mln zł  i nie były egzekwowane dla zachowania właściwych relacji z kontrahentami!

Biorąc pod uwagę sytuację dłużników w Polsce i posiadając bogate doświadczenie  w  setkach, a może tysiącach spraw związanych z niewypłacalnością oraz zauważając brak podstawowych wiadomości, jak reagować, co robić, jak się zachować, na co liczyć, jak się bronić itp., w sytuacji powstania trudnych do spłacenia długów, uznałem za potrzebną krótką prezentację sytuacji i zachowań w sytuacjach kryzysu finansowego.

Krótko opisano takie zagadnienia jak obrona przed bankructwem, jak postępować w toku prowadzonej egzekucji komorniczej, wiedzieć co może komornik, a co windykator, jak postępują banki, a jak instytucje publicznoprawne, takie jak ZUS i Urząd Skarbowy, co może grozić rodzinie bankruta, czy syndyk to przyjaciel, czy wróg,. Kilka słów zostało powiedzianych o firmach leasingowych i prywatnych pożyczkowych i wreszcie jakie są możliwości wyjścia z kłopotów finansowych poprzez ogłoszenie upadłości firmy lub upadłości konsumenckiej. Znacznie więcej przedstawiono na temat upadłości za granicą, bowiem ten temat stał się ”modny” i popularny. Zwróciłem uwagę na nowe rozwiązania prawne, zwłaszcza na postępowanie restrukturyzacyjne.

Za cenę rozmowy telefonicznej zainteresowani otrzymują podstawowe informacje co może ich czekać lub co sami jeszcze nie wiedzą na temat zaistniałej sytuacji, a jedyną ich wiedza jest to, co usłyszą od pani z banku: „jak Pan/i nie zapłaci raty to jutro komornik zabierze mieszkanie!”.  Aby uchronić się przed takimi „obietnicami” trzeba więcej wiedzieć. I po to ta książeczka.