Upadłość firmy

Jeżeli utraciliśmy trwale płynność finansową jako przedsiębiorca, musimy zgodnie z prawem ogłosić upadłość. Celem nadrzędnym takiej upadłości jest zaspokojenie wierzycieli w jak największym stopniu. Po otwarciu postępowania sądowego zjawia się syndyk, którego zadaniem jest spisać cały majątek i go sprzedać, co powinien zrobić niezwłocznie.

Jak wygląda rzeczywistość? Syndyk szybko przychodzi i nagle gwałtownie zwalnia swoje działania! Dlaczego? Otóż jest wysoko opłacany, oczywiście z majątku upadłego i nie w jego interesie jest pośpiech. Działania niektórych syndyków trwają latami, 8-10 lat to nie rzadkość! Co może zrobić bankrut? Przyglądać jedynie jak jego majątek jest „przeżerany” i na końcu za bezcen sprzedany.

Oczywiście nad całością czuwać powinien sędzia komisarz, ale często wieloletnia współpraca syndyków z sądami powoduje „wzajemne zaufanie”, bez zbytniej ingerencji ze strony sądu co robi syndyk. Co więcej, syndyk zatrudniać może współpracowników oraz udzielać pełnomocnictw. Trudnym do uwierzenia przykładem jest pewna pani syndyk (aby zostać syndykiem nie trzeba być prawnikiem, wystarczy zdać egzamin), która wychowując dzieci udziela  pełnomocnictwa mężowi, a ten prowadzi kilka upadłości, niezbyt dbając o szczegóły, na zasadzie im więcej klientów, tym więcej kasy.

Po ogłoszeniu upadłości firmy i zaspokojeniu wierzycieli, firma przestaje istnieć, a właściciel zostaje uwolniony od długów. Co jednak, jeżeli majątek, m.in. wskutek nieekonomicznej działalności syndyka, nie wystarczył na pokrycie całego zadłużenia?

Teoretycznie sąd powinien resztę długów umorzyć. W rzeczywistości niezwykle rzadko to robi. Co więc się dalej dzieje? Horror! W spółkach kapitałowych, np. w spółce z o.o.za długi spółki odpowiadają członkowie zarządu. Nie od razu. Sąd postanawia o ich odpowiedzialności. Często, zbyt często niestety, często automatycznie! Doskonałym przykładem jest częsta zgoda sądu na wniosek ZUS, który „stara” się przełożyć odpowiedzialność za długi spółki na członków zarządu. Oczywiście sąd uważa, że druga strona ma prawo nie zgodzić się z postanowieniem i że to druga strona powinna dowieść swej niewinności. Sąd rozważył, co następuje….Niestety druga strona często zaniedbuje ostatnią szansę uwolnienia się od odpowiedzialności i postanowienie sie uprawomocnia. Teraz członkowie zarządu mają przed sobą bardzo długie lata bycia ściganym za długi…

Jeżeli upadłość ogłosił przedsiębiorca, który jest osobą fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą, a długi przewyższają jego cały majątek, to jest rzeczywiście w sytuacji tragicznej. Po sprzedaży całego majątku, także prywatnego, zostaje bez majątku i z długami, praktyczne do końca życia! Względy humanitarne? Kto by sie przejmował! Wziął kasę, niech cierpi! A ryzyko gospodarcze, które podjął i się, często bez winy samego przedsiębiorcy, nie udało? Kogo to obchodzi?

Pamiętajmy:

– zanim podejmiemy decyzję o wniesieniu wniosku do sądu o ogłoszenie upadłości naszej działalności gospodarczej, prowadzonej przez nas samych, jako osoby fizyczne, zastanówmy się dobrze!! Może warto spróbować znaleźć jeszcze jakiejś inne rozwiązanie?