Restrukturyzacja firmy i refinansowanie

Utrata płynności finansowej jest niewątpliwie stanem poważnym dla istnienia samej firmy i dla jej zarządu. Moment właściwy dla ogłoszenia upadłości jest często trudny do uchwycenia ze względu na wielowarstwowość prowadzonej działalności. Jednak, jeżeli już nie jesteśmy w stanie spłacać w sposób trwały naszych zobowiązań ogłaszamy upadłość, układową lub likwidacyjną. I co dalej? Czekamy na decyzję sądu na ogłoszenie upadłości, w przypadku układowej na rozpoczęcie procesu postępowania układowego z wierzycielami, w przypadku upadłości likwidacyjnej czekamy na przyjście syndyka. Czy jest to zatem jedyna droga na załatwienie naszych problemów finansowych, a więc utrata firmy, majątku, pozbawienie ludzi pracy, utrata rynku, majątku prywatnego, domu, mieszkania? Czy może jednak byłaby możliwość bardziej aktywnego działania niż pasywne czekanie z opuszczona głową? Wyjściem z takiej sytuacji, i to wyjściem najprostszym i najbardziej skutecznym, jest założenie nowej firmy i próba reaktywowania działalności, tym razem pozbawionej bagażu zadłużenia i opartej o stare doświadczenia oraz o nowe wyzwania. Czy jednak w polskiej rzeczywistości Restrukturyzacjatakie postępowanie jest dopuszczalne, czy w jakimś stopniu krzywdząc wierzycieli możemy dalej prowadzić działalność gospodarczą, oczywiście nie na swój rachunek i nie w swoim imieniu? Odpowiedz jest prosta i jasna, tak możemy to robić i co więcej, powinniśmy to robić!


Jeżeli dokonamy analizy ustawodawstwa panującego w krajach wysokorozwiniętych to wyraźnie widać, że przedsiębiorca, który ma problemy finansowe może liczyć nie tylko na pomoc ze strony państwa, ale również na pomoc ze strony innych partnerów gospodarczych. Takie podejście wierzycieli wynika nie tylko z regulacji prawnych ale również i nade wszystko z mentalności i rozsądku wierzycieli prywatnych i instytucjonalnych. Owo prawodawstwo i określone zachowania dotychczasowych partnerów gospodarczych mają na celu, z reguły jako cel nadrzędny, umożliwienie dalszej działalności dłużnika, bo tylko wtedy jest on w stanie nie tylko zapłacić swoje długi, ale przyczynia się do dalszego rozwoju gospodarczego wszystkich uczestników procesu gospodarczego. Spłata długów jest wtedy oczywistą koniecznością, ale nie za wszelka cenę i nie od razu. Ochrona majątku przedsiębiorcy poprzez odzyskanie płynności finansowej i spłata zaległych zobowiązań to jedyne życzenie dłużnika.

Jednak, aby skutecznie podjąć dalszą działalność w sytuacji utraty płynności finansowej należy część środków „zabezpieczyć” i przenieść do nowej firmy, która, jak pamiętamy, będzie prowadzona już na czyjś rachunek i nie we własnym imieniu. Oczywiście chodzi tutaj o uniemożliwienie egzekucji wobec nowej firmy. Pytanie rodzi się zasadnicze, jeżeli jestem dłużnikiem to mam obowiązek oddać długi, to zrozumiałe. Jeżeli jestem dłużnikiem i nie zawsze jestem w stanie oddać wszystkich długów i co wtedy? Upadłość likwidacyjna i w przypadku braku pokrycia majątkiem wszystkich zobowiązań, długie pasywne życie w długach. Wyraźnie prawo stanowi: nie wolno działać na szkodę wierzycieli! Jest to karalne, ponosi się osobistą odpowiedzialność, należy zwrócić wszystko co się posiada, nawet jeżeli jest to za mało. Tego typu myślenie jest niestety cechą dotychczas obowiązującego prawa upadłościowego i naprawczego.

Znamienitym przykładem bezmyślnego działania jest stanowisko organów skarbowych, które w ogóle nie biorą pod uwagę sytuacji przedsiębiorcy, domagając się od niego zwrotu z odsetkami zobowiązań podatkowych. Egzekucja majątku jest bezlitosna. Można naturalnie wystąpić o spłatę ratalną, przy czym często równolegle otrzymuje się formularze do wniosków o rozłożenie na raty i upomnienie do zapłaty, mało tego, wypełniając wniosek o rozłożenie na raty i oczekując na odpowiedź nierzadko w tym samym czasie komornik skarbowy licytuje majątek dłużnika! Czy możemy się bronić, czy możemy chronić majątek, czy zgłoszenie wniosku o upadłość automatycznie oznacza nasz koniec, poddanie się? Wg wielu tak. Ciągle niestety pokutuje na polskim rynku gospodarczym opinia, że ogłoszenie upadłości to bezwzględne bankructwo, często spotyka się z ostracyzmem społecznym, z pogardą, nierzadko z potępieniem. Nikt nie chce pomóc, wielu brało udział w postępowaniu gospodarczym i było to podjęcie ryzyka przez wszystkich uczestników rynku, jednemu się chwilowo nie udało, ale wszyscy w jakimś stopniu za to odpowiadają, czy słusznie? W moim pojęciu tak! Nie można powiedzieć, że niewypłacalna hurtownia, która sprzedawała towar producenta musi wyłącznie ponosić koszty gorszej koniunktury. Jeżeli upada i nie zwraca pieniędzy za pobrany towar to analiza takiego stanu winna być analizą wszystkich uczestników obrotu gospodarczego, nie jedynie wyszarpaniem tego co pozostało. Przypomina to zachowania w gromadzie wilków, gdzie chory osobnik jest eliminowany przez innych członków watahy, nie pomaga mu się. Cywilizacja jednak daje nadzieję i wydaje się, że czasy dziewiętnastowiecznego kapitalizmu już minęły, choć….

Pojęcia restrukturyzacja i refinansowanie jest działaniem zgodnym z nowoczesnym rozumieniem zachowań rynkowych. Jeżeli moja dotychczasowa działalność zakończyła się niepowodzeniem, to mam nie tylko możliwość, ale i prawo ponownie podjąć ryzyko gospodarcze. Do tego potrzebuję pieniędzy a więc muszę dokonać refinansowania mojej dotychczasowej działalności i zasilić „moją” nową działalność częścią środków z dotychczasowej. Mówiąc o restrukturyzacji mam na myśli nową formę prawną, pod którą rozpoczynam na nowo życie przedsiębiorcy. To niełatwe i często na granicy prawa, ale to rozsądne i zgodne z rzeczywistością. Dotychczasowe rozwiązania prawne to często tworzona fikcja gospodarcza i miejmy nadzieję, że ukazująca się na horyzoncie nowa ustawa – prawo restrukturyzacyjne stworzy nowe możliwości dla każdego, kto zbłądził.

Ten artykuł może być nieaktualny z istniejącym prawem. 1 stycznia 2016 r. Prawo Upadłościowe i Naprawcze zostało zastąpione Nowym Prawem Restrukturyzacyjnym. Aktualne artykuły są publikowane aktualnościach.