Postępowanie naprawcze. Ocena praktyczna.

Upadłość z możliwością zawarcia układu, czyli krócej, upadłość układowa, jest najczęstszą formą obrony dłużnika. Znaczniej rzadziej jednak przedsiębiorcy stosują postępowanie naprawcze jako remedium na kłopoty finansowe. Przypomnijmy, że różnica pomiędzy dwoma wyżej wymienionymi procedurami polega na czasie ich wprowadzenia, tj. upadłość układową próbuje się ogłosić w momencie utraty płynności finansowej i braku regulacji swoich długów, natomiast postępowanie naprawcze wdraża się na etapie regulowania płatności, jednak w rozsądnej ocenie przedsiębiorcy wysoce prawdopodobna jest utrata płynności finansowej w niedalekiej przyszłości. Zapisy ustawy są jasne, czytelne i wysoce nierealne. Bieżące wykonywanie zobowiązań przez przedsiębiorcę jest bezwzględnym warunkiem wszczęcia postępowania naprawczego. Brak płatności choćby w minimalnej części swoich zobowiązań wyklucza stosowanie tej procedury. Niestety w realnym świecie wyodrębnienie wyraźnie tych dwóch uwarunkowań jest często niemożliwe. Czy zwłoka w płatności rachunku za energię elektryczną, co stanowi np. 1/100 wartości miesięcznych opłat związanych z prowadzeniem działalności to już powód wykluczenia zastosowania postępowania naprawczego?Zadłużenie w ZUS i podatki VAT i PITCzy zapłata 18 faktur po terminie, a uregulowanie 2794 w terminie jest przeszkodą nie do przejścia? Czy zapłata 7546 faktur na 10000 to nadal utrzymanie płynności finansowej? Czy niezapłacenie 2 rat kredytu, co może być podstawą do jego wypowiedzenia, to tzw. trwała utrata płynności? Co oznacza postępowanie naprawcze w porównaniu do postępowania upadłościowego z opcją zawarcia układu?

W jednym i drugim przypadku musi być poprawiona efektywność gospodarowania. Błędy zarządzania muszą zostać usunięte, a reżim płatniczy poprawiony. To z punktu widzenia dłużnika. Z punktu widzenia wierzyciela sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej. Przyjmijmy, że dłużnik-przedsiębiorca jest zadłużony w 4 bankach. Jeden kredyt hipoteczny spłaca, inne już nie. W dwóch bankach przeterminowanie z tytułu niezapłaconych rat wynosi więcej niż dwa miesiące. W takiej sytuacji jedyną próbą wyjścia z kłopotów finansowych jest ogłoszenie upadłości układowej, co pozwoli na chwilę oddechu, być może redukcję zadłużenia i powrót do normalności. Przyjmijmy jednak, że przedsiębiorca reguluje na bieżąco 3 kredyty, jeden pozostaje niespłacony – dwa dni opóźnienia.

Czy to wyklucza postępowanie naprawcze, czy zapłacić z odsetkami za przeterminowaną spłatę o dwa dni i zadośćuczynić ustawie? Problem pojawia się jednak ze strony wierzyciela, czyli banku. Każdy przedsiębiorca wie doskonale, co dzieje się w momencie opóźnienia o kilka dni płatności raty kredytu. Atak następuje z każdej strony, telefony z banku i firm działających w jego imieniu dzwonią w soboty o 7.00 rano albo o 22.00 w niedzielę. Zastraszanie nie tylko telefoniczne, ale wizyty domowe w ramach tak zwanej inspekcji terenowej, której koszty obciążają dłużnika. Nagle bank otrzymuje informację, że dłużnik zamierza złożyć wniosek o postępowanie upadłościowe układowe do sądu. Wywołuje to często gwałtowne reakcje, i brak chęci porozumienia się z dłużnikiem, który na etapie przedsądowym próbuje ułożyć się z bankiem. Szanse nikłe, ale są. Cóż natomiast dzieje się, kiedy uczciwy, chciałoby się powiedzieć „nadgorliwy” przedsiębiorca, mający świadomość nadchodzących kłopotów informuje bank o prawdopodobnych kłopotach w przyszłości i prosi o pomoc. Odpowiedź jest tylko jedna, żadnej pomocy, w zamian pouczenia, że w przypadku braku zapłaty bank wypowie umowę, przyśle komornika, firmę windykacyjną, wpisze do rejestru dłużników, znajdzie wszędzie, nie ma przed nim ucieczki, rodzina straci dom, komornik zajmie pensję żony, sprawa trafi do prokuratora, już nigdy nie dostanie się kredytu, egzekucja zabierze cały majątek, będzie ścigać do końca życia itd., itp. To nie są zdania wzięte z czarnej komedii, to codzienność przedsiębiorców, walczących o przetrwanie. Jaka jest wobec tego logiczna odpowiedź na pytanie co robić, kiedy pojawiają się kłopoty finansowe? Którą formę obrony swojej firmy przyjąć, upadłość układową czy postępowanie naprawcze? Wydaje się, że świadomość pewnej ciągłości historyczno-ekonomicznej, budowania długofalowego, niezależnego od sytuacji politycznej, dającego dobrobyt i pewną świadomość wspólnoty przedsiębiorców jest w Polsce nikła. W krajach wysokorozwiniętych, do których Polska długo jeszcze nie będzie należała, standardem jest ratowanie przedsiębiorstwa za każdą cenę i to nie tylko przez jego właścicieli, a przez wierzycieli i państwo. U nas ciągle pokutuje zasada krótkowzroczności i braku długofalowej odpowiedzialności za określone działania. Skończony przedsiębiorca nikogo nie interesuje. Ani Państwo, ani banki ani inne instytucje. To, że pracuje w szarej strefie to jego problem. To, że nie płaci podatków to jego problem, to, że nie oddał kredytu to jego problem. Urzędnicy państwowi nie rozumieją, że utrata przedsiębiorcy to najczarniejszy scenariusz dla Państwa. Urzędnicy bankowi nie mają żadnego interesu pomóc przedsiębiorcy, bo narażają się na utratę premii. Próba dokonania wprowadzenia postępowania naprawczego we współpracy z partnerami gospodarczymi, urzędami skarbowymi, ZUS-em, bankami, dostawcami itp. musi zakończyć się niepowodzeniem. Nikt nie jest zainteresowany udzieleniem pomocy przedsiębiorcy! O złożeniu oświadczenia o wszczęciu postępowania naprawczego przedsiębiorca ogłasza w Monitorze Sądowym i Gospodarczym oraz w co najmniej jednym dzienniku o zasięgu lokalnym i w jednym o zasięgu ogólnopolskim. Ogłoszenie nie może nastąpić przed upływem 14-dniowego terminu, w którym sąd może zakazać wszczęcia postępowania naprawczego. Data ogłoszenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym jest dniem wszczęcia postępowania naprawczego. Z dniem wszczęcia postępowania naprawczego przedsiębiorca składa wniosek o wpis informacji o wszczęciu postępowania naprawczego odpowiednio do Krajowego Rejestru Sądowego albo ewidencji działalności gospodarczej. Tyle ustawa, a w praktyce? W praktyce takie ogłoszenie to przyznanie się do trudności, do braku pieniędzy, do nieumiejętnego zarządzania, do końca działalności i braku możliwości spłaty czegokolwiek. Taki jest odbiór wierzycieli, a to powoduje reakcję zupełnie odwrotną niż oczekiwana. Następuje zmasowany atak na przyszłego dłużnika, każdy stara się wyrwać poduszkę śmiertelnie choremu, byle pierwszy, byle choć trochę. To jest niezwykle smutne, ale niestety prawdziwe. Na podstawie wieloletnich doświadczeń, obserwacji i obrony uczciwych przedsiębiorców, to jest polski standard! Co robić zatem w sytuacji kryzysowej? Odpowiedzi są trzy:

Wyjechać z kraju, tak jak zrobiło to już tysiące przedsiębiorców, będąc ściganym za długi przez długie lata, ogłosić upadłość układową i walczyć, walczyć za wszelką cenę o swoją firmę, swoje życie, swój majątek. Oświadczyć o wdrożeniu postępowania naprawczego? Chyba jednak nie.